Dobrocin 2010, czyli jak to się robi z pieskami...


Relacje medialne:



ZOBACZ TAKŻE:

I. Nowa Ligota

Wielu z obecnych członków EKOSTRAŻY poświęciło blisko dwa lata ze swojego życia, aby w okresie od stycznia 2007 roku do listopada 2008 roku ratować bezdomne psy z umieralni dla zwierząt w Nowej Ligocie koło Oleśnicy. Zwożone przez ponad 40 gmin z województwa dolnośląskiego i lubuskiego, konały z niedożywienia i chorób, brodząc w błocie na terenie prywatnej posesji Marzenny S. o szumnej nazwie „Pogotowie dla Małych Zwierząt”.

 

Ratowanie udało się doskonale: w czasie długotrwałej akcji adopcyjnej prawie wszystkie zwierzęta znalazły nowe domy, a nie nowe schroniska. Właścicielka „Pogotowia” została prawomocnie i raczej symbolicznie skazana przez Sąd Rejonowy w Oleśnicy na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Urzędnicy administracji publicznej (państwowy nadzór weterynaryjny) i samorządowej (gminy zwożące tam „bezdomne pieski”) uniknęli jakiejkolwiek odpowiedzialności karnej i służbowej. Uratowanie ok. 160 psów z Nowej Ligoty, porzuconych najpierw przez gminy, a potem przez zszokowaną właścicielkę pochłonęło w sumie około 100.000 zł, z których 50% pochodziło z budżetu gminy oraz miasta Oleśnica, drugie tyle zaś z ofiarności publicznej. Społeczna praca na rzecz tych zwierząt jest niepoliczalna. Wszyscy zapłaciliśmy za z jednej strony głupotę, z drugiej świadome działanie funkcjonariuszy publicznych ponad 40 gmin, które kierowały tam bezdomne psy w latach 2005-2007. Wszyscy oni zostali powołani na swoje funkcje w wyniku powszechnych wyborów. My ich wybraliśmy i my ostatecznie zapłaciliśmy nie tylko za bilety w jedną stronę dla bezdomnych psów (400 zł, często po prostu „flaszka wódki”), ale także za późniejsze stworzenie szansy na lepsze życie dla nich podczas akcji ratowania.

 

II. Dobrocin

Tak samo zapłaciliśmy i będziemy wszyscy płacić za „hotelowanie” w skandalicznych warunkach bezdomnych psów na prywatnej, post-PGR-owskiej posesji Krzysztofa S. w Dobrocinie koło Dzierżoniowa, które ufundował zwierzakom m.in. wybrany w powszechnych wyborach Burmistrz Pieszyc oraz Prezydent Świdnicy. Doprecyzujmy raz jeszcze: nie za swoje prywatne pieniądze, lecz te publiczne, te nas wszystkich, te wspólne, te przeznaczone na zapewnienie bezdomnym zwierzętom opieki, a nie pokątnego unicestwiania.

 

Do Dobrocina trafiliśmy w marcu 2009 roku w związku ze skargami „miłośników” zwierząt na jakość obsługi w prowadzonej przez Krzysztofa S. pseudohodowli psów chyba wszystkich możliwych ras. Na miejscu odkryliśmy, że nie ma tam żadnej hodowli, lecz istnieje jedynie stacjonarny punkt sprzedaży szczeniąt połączony interesem ekonomicznym z „pensjonatem” dla bezpańskich piesków z okolicznych gmin. Warunki bytowe zwierząt – choć prowizoryczne – jeszcze nie świadczyły o znęcaniu się nad zwierzętami, jedynie je zapowiadały w niedalekiej przyszłości. I oczywiście były całkowicie niezgodne z obowiązującymi normami dla prowadzenia działalności w formie schroniska dla bezdomnych zwierząt.

 

Rozpoczęliśmy żmudne i długotrwałe dochodzenie w celu rozwikłania zagadki działalności Krzysztofa S., a w szczególności charakteru jego współpracy z okolicznymi jednostkami samorządu terytorialnego. Jego wyniki były dla nas porażające. Krzysztof S. przy cichym wsparciu niektórych lokalnych organizacji ochrony zwierząt z jednej strony masowo handlował szczeniętami psów, z drugiej podpisywał formalne umowy z samorządami terytorialnymi na zapewnianie opieki bezdomnym zwierzętom w ramach „pensjonatu dla zwierząt”.


Przy czym faktyczna różnica między pensjonatem dla zwierząt, a nawet spełniającym ustawowe wymagania schroniskiem dla bezdomnych zwierząt, a infrastrukturą dla zwierząt na terenie posesji Krzysztofa S., jest tożsama różnicy pomiędzy szaletem miejskim i trzygwiazdkowym hotelem. Dotyczy to także opieki nad zwierzętami, do której sprawowania Krzysztof S. werbował osoby bezdomne („zatrudnię pana najchętniej nie mającego zamieszkania do pomocy w pensjonacie dla bezdomnych zwierząt, oferuję zakwaterowanie, wyżywienie, kieszonkowe”). Wyniki są znane: Prokuratura Rejonowa w Dzierżoniowie prowadzi postępowanie w sprawie znęcania się przez Krzysztofa S. nad zwierzętami. A zwierzęta? Znów pozostawiono je samym sobie, znów potrzebują pomocy, ocalenia z „pensjonatu”.

 

Czy można było temu zapobiec? Próbowaliśmy bezskutecznie. Mówiliśmy o tym nawet otwarcie i publicznie podczas ubiegłorocznej konferencji „Etyczne i prawne aspekty dobrostanu zwierząt” na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Urzędnicy Inspekcji Weterynaryjnej w Dzierżoniowie stwierdzili, że doskonale znają sprawę, ale nie mogą nic zrobić. „Nie można zamknąć czegoś, co nie zostało otwarte”, co po polsku oznacza, że nie można zabronić komuś prowadzenia schroniska dla bezdomnych zwierząt, jeśli nie zostało ono zarejestrowane. Wszystkie gminy wysyłające psy do Dobrocina zostały poinformowane przez Inspekcję Weterynaryjną, że jest to działalność przynajmniej pół-legalna, że miejsce to nie spełnia wymagań, że Krzysztof S. nie daje rękojmi właściwego traktowania zwierząt. Na nic. Na nic to wszystko.


Czas na rozliczenia i dołożymy wszelkich starań, aby tym razem urzędnicy samorządowi, którzy kierowali bezdomne psy do „pensjonatu” w Dobrocinie, choć zdawali sobie doskonale sprawę z tego, że nie jest to legalnie działające schronisko dla bezdomnych zwierząt, ponieśli odpowiedzialność, zarówno w wymiarze społecznym, jak i prawno-karnym.

 

Publicznie informujemy o uzasadnionym prawdopodobieństwie tego, że obecny Prezydent Świdnicy oraz Burmistrz Pieszyc porzucili w latach 2008-2009 kilkadziesiąt bezpańskich psów na terenie prywatnej posesji Krzysztofa S. w Dobrocinie pod pozorem realizacji ustawowego zadania zapewnienia opieki bezdomnym zwierzętom. Istnieje uzasadnione prawdopodobieństwo, że urzędnicy ci przekroczyli swoje uprawnienia poprzez podpisywanie umów na wyłapywanie i opiekę nad bezdomnymi zwierzętami z Krzysztofem S., pomimo swojej wiedzy o tym, że nie posiada on ani wymaganych przez prawo zezwoleń na prowadzenie działalności tego typu, ani że żadne bezdomne zwierzęta odławiane przez Krzysztofa S. nigdy nie trafią, zgodnie z prawem, do jakichkolwiek schronisk. Podpisywali umowy, choć nie mieli stosownego mandatu do ich zawierania z tego typu podmiotem w formie właściwych zapisów w uchwałach o wyłapywaniu bezdomnych zwierząt i dalszym postępowaniu z nimi. W dniu 13 kwietnia 2010 r. EKOSTRAŻ przesłała do Prokuratury Rejonowej w Dzierżoniowie stosowne zawiadomienie w tej sprawie.


Zobacz treść zawiadomienia EKOSTRAŻY o podejrzeniu popełnienia przestępstwa

Zobacz treść umowy Burmistrza Pieszyc z Krzysztofem S.

Zobacz treść umowy Prezydenta Świdnicy z Krzysztofem S.

Galeria zdjęć  z "pensjonatu" w Dobrocinie (marzec 2009 r.):

Doniesienia:

Oświadczenie Gminy Pieszyce (za doba.pl)

Informacja dotycząca problemu z bezdomnymi psami w Dobrocinie

Pragnę serdecznie podziękować stowarzyszeniu Eko-straż oraz TVP INFO za zwrócenie uwagi na zaistniały problem z bezdomnymi psami w gminie Dzierżoniów.

Informuję, że problem bezdomnych psów wynika z braku troski ich właścicieli nad zwierzętami. Zgodnie z obowiązującym prawem problem bezdomnych psów to zadanie realizowane przez gminy.

Umowa gminy Pieszyce z Pensjonatem dla zwierząt w Dobrocinie wygasła z dniem 31 grudnia 2009 roku. Problemy z prowadzeniem schroniska pojawiły się w momencie kiedy nie było już tam naszych psów, i w momencie gdy umowa już nie obowiązywała. Wszystkie psy odławiane w ramach umowy zostały adoptowane przez osoby fizyczne, czyli zgodnie z przepisami prawa nie są własnością gminy Pieszyce (w załączeniu oświadczenie właściciela pensjonatu z lutego 2010 r.).

W załączeniu protokół kontroli Powiatowego Inspektora Weterynarii z dnia 21 grudnia 2009 r.

Komendant Straży Miejskiej Pieszyc

Andrzej Zwierzyna

Oświadczenie Urzędu Miasta Świdnicy (za doba.pl)

Obrywamy nie za swoje winy. Zawarliśmy umowę z podmiotem, który według naszej wiedzy prowadził legalną działalność gospodarczą. Podpisanie umowy było konsultowane z prawnikami, którzy nie mieli zastrzeżeń. Pensjonat w Dobrocinie sprawdzaliśmy przed podpisaniem umowy, również w trakcie umowy i nie budził on naszych zastrzeżeń. O tym, że w pensjonacie dla zwierząt w Dobrocinie nie dzieje się najlepiej dowiedzieliśmy się w styczniu. Nie mogliśmy umieszczać psów w schronisku Azyl, bo tłumacząc się przepełnieniem, prowadzący placówkę odmówili przyjęć. W tej sytuacji do podpisania umowy z innym miejscem zostaliśmy niejako zmuszeni. Co nie oznacza, że psy zostały pozostawione samym sobie, bo mimo, że już raz zapłaciliśmy za ich hotelowanie to nadal dowozimy żywności (w sumie cztery tony karmy, dziś wyjechał kolejny transport z 600 kg mięsa) i wspólnie z mediami rozwijamy akcję adopcji, żeby wszystkie czworonogi - spośród 10 jakie zostały w Dobrocinie - znalazły nowy dom.

Co do uchwały

Po tym jak Azyl odmówił przyjmowania zwierząt w uchwale nie zapisywaliśmy innego schroniska, bo docelowe nie było znane. W związku z tym skorzystaliśmy z zapisów rozporządzenia MSWiA, która pozwala gminie na zawarcie umowy na przetrzymywanie zwierząt z przedsiębiorcą prowadzącym działalność gospodarczą.

Maria Kasprowicz-Gładysz

dyrektor Departamentu Infrastruktury Miasta Urzędu Miejskiego w Świdnicy

Komentarz do oświadczeń Gminy Pieszyce oraz Gminy Miasto Świdnica

Komentuje Tadeusz Wypych, Kierownik Biura Ochrony Zwierząt Fundacji Dla Zwierząt "Argos" w Warszawie

I. Oświadczenie Gminy Pieszyce

Komendant Andrzej Zwierzyna informuje, że Gmina Pieszyce nie ma już problemu, bo nie ma już psów, ani nawet nie ma już umowy z panem Sawickim.

Być może problemu z psami nie ma, ale ma za to problem z tym, że jej funkcjonariusz popełnili przestępstwo porzucenia zwierząt. Oświadczenie pana Sawickiego, że oddał te psy do adopcji nie załatwia sprawy, bo to na Gminie Pieszyce, a nie panu Sawickim ciąży ustawowy obowiązek zapewnienia opieki. Pan Komendant może nie czytał Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w której wynika, że odpowiedzialność za zadania publiczne gmin, realizowane za publiczne pieniądze, nie może być cedowana na prywatne podmioty.

Problem byłby mniejszy, gdyby Gmina Pieszyce mogła wylegitymować się umowami o adopcję swoich bezdomnych zwierząt z konkretnymi osobami, ich nowymi właścicielami. Przy założeniu, że w ogóle wie jakie psy ma pod opieką, tzn. prowadzi ich ewidencję. Bo to, komu zlecała ich łapanie, gdzie je trzymała i jak znalazła tych nowych właścicieli, to trochę inna sprawa. W tym zakresie Gmina Pieszce ma swobodę działania, odpowiednią do swej odpowiedzialności. Mogła więc zawierać różne umowy z różnymi podmiotami o różne usługi, z tym tylko ograniczeniem, by działać w granicach prawa - co chyba oczywiste.

Z tym mieszczeniem się w granicach prawa Gmina Pieszyce miała ciągle problem. Usługi oferowane przez pana Sawickiego należą do działalności regulowanej (wymagającej zezwolenia), podlegają zagłoszeniu do nadzoru, zaś samo wyłapywanie bezdomnych zwierząt i ich dalszy los winien być określony przez Radę Gminy w prawie miejscowym. Funkcjonariusze, którzy zlekceważyli te wszystkie normy, mogli więc popełnić przestępstwo zaniechania obowiązków i przekroczenie uprawnień. Tym bardziej, że wiemy jaki jest tego skutek - nieznany los zwierząt.

Pan Komendant odnosi się do "problemów z prowadzeniem schroniska". Problemy prywatnego przedsiębiorcy nie mają tu nic do rzeczy, bo w niczym nie zmieniają odpowiedzialności Gminy Pieszyce za los zwierząt.

Przytoczony protokół kontroli Powiatowego Inspektoratu Weterynarii też niczego nie załatwia, bo stwierdza niewątpliwie jedynie to, że u pana Sawickiego w dniu 21.12.2009 zastano liczne psy. Co do reszty jest wątpliwy, bo nie odnosi się do żadnych norm - co wszak powinno być istotą czynności kontrolnych. Przedmiot konroli określono terminem „dobrostan”, który nie ma odpowiednika w przepisach prawa.

Wydaje się więc, że ani pan Sawicki, ani Powiatowy Inspektorat Weterynarii, ani upływ czasu nie zdejmą odpowiedzialności z Gminy Pieszyce za los zwierząt i pieniędzy przeznaczonych na opiekę nad nimi.

II. Oświadczenie Gminy Miasto Świdnica

Obrywamy nie za swoje winy. Zawarliśmy umowę z podmiotem, który według naszej wiedzy prowadził legalną działalność gospodarczą.

Zawarliście umowę z podmiotem nieuprawnionym, który prowadził działalność regulowaną bez zezwolenia (art. 7-9 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach). Ponadto wymagającą zgłoszenia do nadzoru weterynaryjnego (art. 5, ust. 1, pkt. 2, art. 4, ust. 1, w związku z art. 1, ust. 1, lit. "j" ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt).

Podpisanie umowy było konsultowane z prawnikami, którzy nie mieli zastrzeżeń.

To źle, bo każdy - nawet prawnik - ma obowiązek postępowania zgodnie z prawem.

Pensjonat w Dobrocinie sprawdzaliśmy przed podpisaniem umowy, również w trakcie umowy i nie budził on naszych zastrzeżeń.

Wasze "sprawdzanie" było działaniem pozaprawnym. Do kontroli schroniska uprawniony jest miejscowy wójt/burmistrz, który wydał zezwolenie oraz Powiatowy Inspektorat Weterynarii. To z nimi powinniście uzgodnić zamiar podpisania umowy. Powiedzieli by wam, że ten zakład nie jest legalnie działającym schroniskiem.

O tym, że w pensjonacie dla zwierząt w Dobrocinie nie dzieje się najlepiej dowiedzieliśmy się w styczniu.

Wasze zainteresowanie i wiedza jak "się dzieje" w prywatnym przedsiębiorstwie nie ma istotnego znaczenia, dopóki znacie stan swoich zwierząt (ewidencja) i ich los.

Nie mogliśmy umieszczać psów w schronisku Azyl, bo tłumacząc się przepełnieniem, prowadzący placówkę odmówili przyjęć. W tej sytuacji do podpisania umowy z innym miejscem zostaliśmy niejako zmuszeni.

Gmina jest "zmuszona" wyłącznie do przestrzegania prawa. Żadne okoliczności faktyczne z zakresu działania gminy nie zmuszają jej funkcjonariuszy do łamania prawa. Jeśli funkcjonariusz gminy nie jest kompetentny by uporać się z jakimś problemem zgodnie z prawem, to powinien ustąpić, a nie działać wbrew prawu.

Co nie oznacza, że psy zostały pozostawione samym sobie, bo mimo, że już raz zapłaciliśmy za ich hotelowanie to nadal dowozimy żywności (w sumie cztery tony karmy, dziś wyjechał kolejny transport z 600 kg mięsa) i wspólnie z mediami rozwijamy akcję adopcji, żeby wszystkie czworonogi – spośród 10 jakie zostały w Dobrocinie – znalazły nowy dom.

To bardzo dobrze, że troszczycie się faktycznie o dalszy los zwierząt, ale to nie zmienia tego, co im już zrobiliście.

Co do uchwały
Po tym jak Azyl odmówił przyjmowania zwierząt w uchwale nie zapisywaliśmy innego schroniska, bo docelowe nie było znane.

Wyłapywanie zwierząt może się odbywać tylko do schronisk i tylko na podstawie uchwały podjętej wtedy, gdy uzgodniono to już ze schroniskiem.

W związku z tym skorzystaliśmy z zapisów rozporządzenia MSWiA, która pozwala gminie na zawarcie umowy na przetrzymywanie zwierząt z przedsiębiorcą prowadzącym działalność gospodarczą.

Żaden przepis rozporządzenia MSWiA nie zezwala na zastępowanie schronisk dowolnymi innymi zakładami. Cokolwiek mówi rozporządzenie, służy ono wykonywaniu zadania opieki określonego w art. 11 ustawy o ochronie zwierząt. A właściwej opieki zwierzęta nie miały i nie mają.

Oświadczenie Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt EKOSTRAŻ we Wrocławiu

Szanowni Państwo,

bardzo nam miło, że pozwoliliście sobie Państwo zabrać głos w tej sprawie. Państwa cenne komentarze uzmysławiają nam po raz kolejny, że tak naprawdę nie interesuje Państwa rzetelna i zgodna z prawem opieka nad bezdomnymi zwierzętami, do której obliguje Was Ustawa o ochronie zwierząt, lecz jedynie pozbycie się "sztuki" zwierzęcia, byle szybko, byle tanio i byle gdzie.

Bezdomne zwierzęta były usuwane z terenu Gminy Pieszyce oraz Świdnica dokładnie tak jak padlina. Zlokalizowano, podpisano kwit odbioru, zabrano. Nie ma. (Burmistrz Pieszyc w ramach tej samej umowy z Krzysztofem S. zawarł "odławianie" bezdomnych piesków i pobór padliny z terenu gminy).

"Obrywacie" Państwo (i mamy nadzieję, że "oberwiecie" jeszcze bardziej) za swoje i tylko swoje winy. Krzysztof S. i jego "pensjonat" to produkt wyłącznie Państwa praktyk urzędniczych, mających na celu korzystną ekonomicznie likwidację problemu "piesków wałęsających się" po Pieszycach i Świdnicy. "Pensjonat" lub "Hotel dla zwierząt" w Dobrocinie to bowiem tylko niezbyt staranne obejście prawa: już na początku 2009 roku nikt przy zdrowych zmysłach nie oddałby tam na przetrzymanie nawet krzesła.

Podtrzymujemy nasze zarzuty w pełni. W latach 2008-2009 porzuciliście Państwo przynajmniej 80 "sztuk" bezdomnych psów na terenie prywatnej posesji Krzysztofa S. w Dobrocinie k. Dzierżoniowa za kwotę ok. 70.000 zł. Funkcjonariusze publiczni, tj. Burmistrz Pieszyc oraz Prezydent Świdnicy, przekroczyli swoje uprawnienia już w momencie podpisywania umów z Krzysztofem S. poprzez to, że nie mieli do tego upoważnienia w formie stosownych zapisów w uchwale rady gminy, dotyczącej wyłapywania bezdomnych zwierząt oraz dalszego postępowania z nimi. Uchwały te ponadto są wadliwe formalnie, ponieważ w ogóle nie zawierają informacji o postępowaniu z bezdomnymi zwierzętami po ich odłowieniu (i nawet jedynie fikcyjnym umieszczeniu w schronisku).

Konstrukcja umów z Krzysztofem S. jednoznacznie (tzn. bez wątpliwości formalno-prawnych) świadczy o świadomym działaniu funkcjonariuszy publicznych, mającym na celu szybkie i tanie pozbycie się "sztuk" bezdomnych zwierząt. Jeden przykład: w ramach umowy Burmistrz Pieszyc płaci Krzysztofowi S. 915 zł brutto za odłowienie "sztuki" bezdomnego zwierzęcia, przy czym nakazuje mu przewiezienie jej do schroniska dla bezdomnych zwierząt oraz "przechowywanie" jej tam przez 14 dni na jego koszt. Koszt przyjęcia zwierzęcia do schroniska na tym terenie wynosi ok. 1.500 zł, a posesja Krzysztofa S. jest wszystkim, ale na pewno ? z mocy braku stosownych zezwoleń - nie jest schroniskiem dla bezdomnych zwierząt.

Inne schroniska zresztą po prostu nie istnieją, co sam oświadczył w sierpniu 2009 r. ten sam przedstawiciel Gminy Pieszyce - Andrzej Zwierzyna - pisząc, że "nie ma prostej informacji o tym, do jakich konkretnych schronisk trafiły bezdomne psy wyłapane na terenie Gminy w roku 2008 i 2009 (nie zebrano takich danych)". Drodzy Państwo, Drodzy Urzędnicy! Opiekujecie się Państwo bezdomnymi pieskami, twierdzicie, że nie kończyły swojego życia w zamrażarce na posesji Krzysztofa S., lecz po przyjemnych wczasach w Dobrocinie trafiały do schronisk i do adopcji, i w ogóle. Tymczasem nie wiecie nawet do jakich schronisk trafiły? Nie macie o tym "prostej informacji"? (Oświadczenie Krzysztofa S. w tym kontekście na niewiele się zda, bo każdy może oświadczać to, co mu się podoba).

Drodzy Państwo, kończąc, wspomnijmy o przyszłości. Po pierwsze - w kontekście postępowania prowadzonego przez Prokuraturę w Dzierżoniowie - radzimy staranniej przygotować się do publicznego rozliczenia z losów Waszych bezdomnych psów. Alternatywy zostały już wstępnie nakreślone. Zamrażarka Krzysztofa S., bliżej nieokreślone adopcje i schroniska. (Oświadczenia mogą stanowczo nie wystarczyć). Po drugie - radzimy nie liczyć na rychły koniec tej sprawy. Są prywatne akty oskarżenia, więc i tak spotkamy się w sądzie. Po trzecie - Szanowny Prezydencie Świdnicy i Burmistrzu Pieszyc - funkcjonujecie Państwo w sferze publicznej, pełniąc swoje funkcje w wyniku powszechnych wyborów. Dokonują ich także miłośnicy zwierząt; jest to - pomimo wszystko - liczna grupa społeczna Dlatego mamy nadzieję, że ta sprawa będzie miała także swoje konsekwencje "polityczne" w przyszłości. Bo wysyłanie "bezdomnych piesków" do Dobrocina to po prostu "obciach".

Dawid Karaś

Z-ca Komendanta EKOSTRAŻY we Wrocławiu

P.S. Informujemy ponadto Komendanta Straży Mieskiej w Pieszycach, że "zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa" w zakresie prawa ochrony zwierząt naprawdę z trudem może zostać uznane za "zwrócenie uwagi na zaistniały problem z bezdomnymi psami", za który należą się "serdecznie podziękowania". Ale to jest chyba najmniej istotny problem w całej tej sytuacji.

Serdecznie zapraszamy do komentowania sprawy Dobrocina, czyli kolejnej emanacji tego, co robi się z bezdomnymi pieskami w Polsce za publiczne pieniądze.

Poniższe opinie prezentują poglądy czytelników portalu ekostraz.pl. Stowarzyszenie nie ingeruje w ich treść i nie ponosi za nie żadnej odpowiedzialności.

TEN DZIAD Z DOBROCINA TO NIETYLKO GNĘBIŁ ZWIERZAKI ALE I OSZUKIWAŁ LUDZI.HANDLOWAŁ PSAMI .SPRZEDAWAŁ ZWYKŁE MIESZNE PIESKI JAKO SUPER RASOWE.SAMA DAŁAM SIE NACIĄC.SPRZEDAŁ MI NIBY LHASA APSO KTÓRY OKAZAŁ SIE MIESZAŃCEM WIELU RAS.SKASOWAŁ 500ZŁ.MOJA KOLEŻANKA TĘŻ KUPIŁA U NIEGO CZIŁAŁE(WIELORASOWEGO OCZYWIŚCIE)DAWAŁ OGŁOSZENIA W AUTOGIEŁDZIE.Z TEGO CO SIĘ DOWIEDZIAŁAM TO OSZUKAŁ WIELE OSÓB.ALE CO ,DO SĄDU NIE POSZLIŚMY BO NIE BYŁO UMÓW KUPNA I SPRZEDAŻY.CIESZĘ SIE ŻE WRESZCIE KTOŚ DOBRAŁ SIĘ TEMU GNOJOWI DO D...!!!

I jak ma być dobrze w tym kraju,jak tacy nami rządzą?A zwierzęta maja jeszcze gorzej,bo same nie mogą upominać się o swoje prawa;(.Wstyd mi,że pochodzę z takiego kraju,dlatego go opuścilami teraz dowiaduję się o tym wszystkim i pomagam fundacjom przez internet.Ale to naprawdę jest jak studnia bez dna.Czy ktoś znajdzie wreszcie jakiś sposób na zmniejszenie liczby bezdomnych zwierząt oczywiście w bardziej humanitarny sposób niż to robili w tym Dobro(chyba zło)cinie,Nowej Ligocie,Dyminach i wielu innych "schroniskach" i "pensjonatach dla zwierzą"?Bo pod względem ilości bezdomnych zwierząt,zwłaszcza psów jesteśmy chyba na pierwszym miejscu w Europie albo jednym z pierwszych i naprawdę nie jest to powód do dumy.
I chyba jeszcze całe lata świetlne muszą upłynąć zanim wszyscy zrozumieją,ze zwierzę naprawdę nie jest rzeczą.Pewnie i tak wszyscy nigdy nie zrozumieją,dobrze chociaż,że istnieją różne prozwierzęce organizacje, i tylko w nich oraz garstce wrażliwych ludzi,te biedne stworzenia mają swoich obrońców.

Właśnie ustawiałem na tapetę pulpitu swojego pieska :)
Ja dawno przestałem narzekać na marnowanie publicznych pieniędzy i nie wydawanie ich na słuszne sprawy - to nigdy nic nie dawało. Pomagajmy sami samodzielnie.
pozdr. red. domhipotek.com

Cały ten nasz popierdolony kraj wymaga generalnego remontu, ale takiego prawdziwego, a nie zabiegów kosmetycznych. Krótko mówiąc należałoby wysadzic to wszystko w pizdu w powietrze i zacząc budowe od samych fundamentów. Gdziekolwiek sie człowiek nie obejrzy tam jest szambo,układ,korupcja, rączka rączkę myje i papierdolone bezmózgi, których nazywa się urzędasami.Przepraszam za wulgaryzmy ale po prostu nosi mnie jak chuj.Daje sobie ręke obciąc, że nikt tutaj nie poniesie żadnych konsekwencji, a jeżeli jakiekolwiek się staną- będą one symboliczne jak ten śmieszny wyrok 10 miesięcy na dwa lata. Co do śmiesznych wyroków- każdego przyszłego sędziego powinno się katowac i trzymac w klatce 2 na 2 o suchym pysku i bez wody przez powiedzmy pół roku. Wtedy może jeden z drugim zrozumiałby, że każde zwierze to istota czująca i tak jak my potrzebująca ciepła i miłości. Kończe bo się znowu wkurwiam.

WITAM .TEN FACET Z DOBROCINA TO NIE TYLKO SADYSTA ALE I OSZUST!!!HANDLOWAŁ PSAMI.MIESZANE KUNDELKI SPRZEDAWAŁ JAKO RASOWE SZCZENIAKI.MIAŁAM TĄ NIEPRZYJEMNOŚC BYĆ NABYWCĄ TAKIEGO PIESKA.MIAŁ TO BYĆ RASOWY LHASA APSO A OKAZAŁ SIĘ MIESZANCEM KILKUN RAS.PAN SKASOWAŁ 500ZŁ.CO DO REKLAMACJI TO POPROSTU BYŁ NIEOSIĄGALNY.(OCZYWIŚCIE ZA NIC NIE CHCIAŁAM MU ODDAĆ PIESKA KTÓRY JEST NAJKOCHAŃSZY NA ŚWIECIE,ALE CHCIAŁAM ZWROTU PIENIĘDZY).MOJEJ KOLEŻANCE TEŻ SPRZEDAŁ NIBY CZIŁAŁE ZA 500ZŁ.NAPISAŁAM DO AUTOGIEŁDY OGŁOSZENIE ŻE TO OSZUST I DAŁAM NUMER KONTAKTOWY TO ZACZĘLI WYDZWANIAĆ INNI OSZUKANI ALE CO, DO SĄDU NIE POSZLIŚMY BO NIE BYŁO OFICJALNYCH UMÓW KUPNA I SPRZEDAŻY PIESKÓW.OGROMNIE SIĘ CIESZĘ ŻE TEMU GNOJOWI WRESZCIE KTOŚ DOKOPIE.POZDRAWIAM.A TAK NA MARGINESIE JAK ODBIERAŁAM MOJEGO PIESKA TO BYŁ W TRAGICZNYM STANIE CAŁY OBKLEJONY KAŁEM.

Sawicki skazany wyrokiem sadu we Wroclawiu z dnia 15.02.2012 na 6 m-cy pozbawienia wolnosci (zaw. na 2 lata) plus wysokie odszkodowanie dla oskarzyciela. Powod: handel psami ze "schroniska"

6 miesiecy za tyle lat głodzenia psów co najmiej kilka lat przez tego drania nic juz nie pomoze odzyskac takiej ilosci psów życia zwierzeta to tak jak ludzie

A DZISIAJ 28.11.2012 NA DRODZE PIESZYCE - ROŚCISZÓW BŁĄKA SIE DUŻY PIES -BARDZO ZANIEDBANY zABIEDZONY - SKUDLONA SIERŚĆ - LEDWO IDZIE SŁANIA SIĘ - Z SZYI DYNDA MU KAWAŁ GRUBEGO ŁAŃCUCHA
SCHRONISKO W DZZ NIE PRZYJMUJE PSA Z TERENU PIESZYC (rozm.telef)
STRAŻ MIEJSKA: WIE O NIM - ZGŁOSILI ABY KTOŚ(?) GO ZABRAŁ (wiemy o tym, mają(kto?) przyjechać i go zabrać) -WIDZIAŁ GO WETERYNARZ I NAWET DAŁ MU ZASTRZYK

A BIEDNE PSISKO DALEJ SIE BŁĄKA PO ULICY
JEST MGŁA
SAMOCHODÓW SPORO....

CZEKAJĄ AŻ PROBLEM SAM SIĘ ROZWIĄŻE???

28.11.2012 - 11:42 - autor: AniKa -
(za wiad. na doba ddz)
_____________________________

Czegoś nie rozumiem: straż miejska z Pieszyc WIE, WETERYNARZ WIDZIAŁ PSA I DAŁ MU ZASTRZYK ---- a co dalej???? ano nic !!!! zostawili ledwie zipiącego BIEDAKA na drodze pośród samochodów (autobus aby go wyminąć zjechał na drugą stronę jezdni). Na przystanku kobieta mówiła, że wcześniej ludzie wyciągnęli tego psa z potoku płynącego przez Rościszów (wysokie, murowane brzegi).

Ciekawi mnie bardzo los tego psa, czy doczekał się pomocy????

Jakie są procedury w pieszyckim urzedzie dot.postępowania z zabłąkanymi, chorymi, wymagającymi pomocy pieskami i inn.zwierzętami - bo coś tu wyraźnie nie działa tak jak trzeba.

Osobiscie co roku przyjezdzam do dobrocina kiedy zobaczyłam w telewizji o Dobrocinie bardzo sie zdziwiłam mała wioska . Nikt z mieszkanców nie wiedział o nim a w szczególnosci ja w 2012 roku było bardzo duzo przypadków wyrzucania psów w tym miejscu moja kolezanka osobiscie znalazła psa w rowie w worku przygarneła go i sie nim zaopiekowała . Również mojej kolezanki ciocia pani sołtysowa próbowała znalesc jednemu pieskowi miejsce lecz w całym schronisku w swidnicy były miejsca zejete piesek został wziety dopiero w jesien 2012 roku.Byłam w tym miejscu juz gdy widziałam to miejsce 1 raz odrazu chciałam z tamtad isc straszny widok jeszcze kiedy sie pomysli ze zgineło tam wiele psów !! Mam równiez swoja strone o prawach zwierząt taki mój blog jest tam bardzo duzo własnie o takich sprawach jak i o porzucaniu psów. Biedne zwierzeta :( Jak mozna byc tak okrutnym dla nich jedno słowo tacy ludzie to dranie nigdy nie mieli serca i miec po takiej rzeczy nie bedą Pomagajmy zwierzeta nie badzmy obojetni

A DZISIAJ 28.11.2012 NA DRODZE PIESZYCE - ROŚCISZÓW BŁĄKA SIE DUŻY PIES -BARDZO ZANIEDBANY zABIEDZONY - SKUDLONA SIERŚĆ - LEDWO IDZIE SŁANIA SIĘ - Z SZYI DYNDA MU KAWAŁ GRUBEGO ŁAŃCUCHA
SCHRONISKO W DZZ NIE PRZYJMUJE PSA Z TERENU PIESZYC (rozm.telef)
STRAŻ MIEJSKA: WIE O NIM - ZGŁOSILI ABY KTOŚ(?) GO ZABRAŁ (wiemy o tym, mają(kto?) przyjechać i go zabrać) -WIDZIAŁ GO WETERYNARZ I NAWET DAŁ MU ZASTRZYK

A BIEDNE PSISKO DALEJ SIE BŁĄKA PO ULICY
JEST MGŁA
SAMOCHODÓW SPORO....

CZEKAJĄ AŻ PROBLEM SAM SIĘ ROZWIĄŻE???

28.11.2012 - 11:42 - autor: AniKa -
(za wiad. na doba ddz)
_____________________________

Czegoś nie rozumiem: straż miejska z Pieszyc WIE, WETERYNARZ WIDZIAŁ PSA I DAŁ MU ZASTRZYK ---- a co dalej???? ano nic !!!! zostawili ledwie zipiącego BIEDAKA na drodze pośród samochodów (autobus aby go wyminąć zjechał na drugą stronę jezdni). Na przystanku kobieta mówiła, że wcześniej ludzie wyciągnęli tego psa z potoku płynącego przez Rościszów (wysokie, murowane brzegi).

Ciekawi mnie bardzo los tego psa, czy doczekał się pomocy????

Jakie są procedury w pieszyckim urzedzie dot.postępowania z zabłąkanymi, chorymi, wymagającymi pomocy pieskami i inn.zwierzętami - bo coś tu wyraźnie nie działa tak jak trzeba.

PRZEKAŻ 1% PODATKU

Pomóż zwierzętom

Serdecznie prosimy o pomoc zwierzętom ratowanym każdego dnia przez EKOSTRAŻ poprzez wpłatę darowizny na nasze konto bankowe.

Wydrukuj formularz wpłaty
Pomóż teraz
Donation with PayPal

Adopcje

EKOSTRAŻ TAKŻE NA:

Wspierają nas: